Pół roku więzienia za słowa o Giertychu. Adam Borowski – legenda opozycji antykomunistycznej – skazany w III RP

Na zdjęciu Adam Borowski w Sądzie Rejonowym Warszawa-Wola / autor: Telewizja wPolsce24

Adam Borowski – działacz opozycji antykomunistycznej w czasach PRL, więzień polityczny stanu wojennego, szef warszawskiego Klubu „Gazety Polskiej” – został skazany na pół roku bezwzględnego pozbawienia wolności.

Za co skazany Adam Borowski ?

Za wypowiedź na antenie Telewizji Republika, w której powiedział o Romanie Giertychu: „Widzimy mecenasa – jednego z wielu oczywiście, bo ten zawód się zdegenerował – który z przestępcami współpracuje”.

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Woli uznał te słowa za znieważenie i nakazał przeprosiny. Borowski ich nie złożył. W efekcie sąd postanowił, że 70-letni mężczyzna po udarze i chorujący na nowotwór musi odsiedzieć karę w więzieniu. Nawet prokurator wnioskował o jej zawieszenie – sąd pozostał nieugięty.

To nie jest zwykły wyrok.
To symbol tego, co stało się z „wolną Polską” po 1989 roku. Człowiek, który za komuny ryzykował życie i wolność walcząc z czerwonym totalitaryzmem, dziś trafia za kratki za krytykę polityka obecnej władzy.

W sieci zawrzało.
Mateusz Morawiecki: „Kpina. Farsa. Skandal! W państwie Tuska i Żurka słowo »sprawiedliwość« już nie istnieje.”
Przemysław Czarnek: „My stoimy tam gdzie wtedy. Oni stoją tam gdzie ZOMO.”
Sebastian Kaleta mówił wprost o „kryptodyktaturze” i siepaczach praworządności.

Adam Borowski sam skomentował sprawę krótko: „Ten wyrok nie świadczy o mnie. Ten wyrok świadczy o tym systemie, o tym łajdackim systemie, który karze ludzi za mówienie prawdy. To zupełnie tak, jak za komuny.”

I ma rację.

Kiedy opozycjanta antykomunistycznego z PRL wsadza się do więzienia za słowa – a ludzie, którzy w latach 80. bronili komunistycznego reżimu, dziś piastują najwyższe urzędy – to znak, że rozliczenie z komunizmem nigdy się nie dokonało. Zamiast tego mamy nową wersję tej samej gry: karanie za prawdę i ochrona „swoich”.

Solidaryzujemy się z Adamem Borowskim. Nie zapominamy. Nie wybaczamy. Nie milczymy.

Wolność słowa nie jest przywilejem – jest prawem, za które wielu oddało życie w walce z czerwoną zarazą. Jeśli za krytykę adwokata-polityka idzie się dziś do więzienia, to jak daleko jeszcze jesteśmy od pełnego powrotu peerelowskich metod?

Udostępnij

Polub nas