„W grudniu 1970 roku byłam na dworcu w Gdyni, kiedy wojsko strzelało do robotników idących do pracy. Widziałam, jak młodzi chłopcy padali na tory. Krew spływała po śniegu. W 1980 roku zaczęłam Solidarność razem z Lechem. Za to w sierpniu 1980 wyrzucono mnie z pracy pięć miesięcy przed emeryturą. 13 grudnia 1981 roku internowano mnie w Gołdapi. Trzymali w lodowatej celi, bez okna. W 1983 roku znowu areszt – tym razem za organizowanie mszy za ojczyznę. Do końca życia pluto na mnie w telewizji, nazywano „ekstremistką” i „oszołomem”. Komuniści nigdy mi nie wybaczyli, że to ja, prosta suwnicowa, obaliłam ich system.”
