„Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie” – to ponure hasło Andrieja Wyszyńskiego, głównego oskarżyciela w procesach moskiewskich, stało się niepisaną konstytucją każdego państwa, nad którym załopotał czerwony sztandar. Komunizm, nie posiadając legitymacji demokratycznej, musiał oprzeć swoje trwanie na dwóch filarach: strachu i kłamstwie. Ich najpełniejszym ucieleśnieniem były więzienia polityczne i procesy pokazowe.
Proces pokazowy w systemie komunistycznym nigdy nie służył ustaleniu prawdy. Był to starannie wyreżyserowany spektakl propagandowy, którego scenariusz powstawał w gabinetach dygnitarzy partyjnych i bezpieki, a nie w prokuraturze.
Głównym celem nie było ukaranie winnego (wyrok zapadał zazwyczaj przed pierwszą rozprawą), lecz zastraszenie społeczeństwa i zniszczenie autorytetu oskarżonych. Od słynnych procesów moskiewskich lat 30., przez proces Rudolfa Slánskiego w Czechosłowacji, aż po procesy żołnierzy podziemia antykomunistycznego w Polsce – mechanizm był zawsze ten sam.
Oskarżeni, poddawani wielomiesięcznym torturom, „przyznawali się” do najbardziej niedorzecznych czynów: szpiegostwa na rzecz Watykanu, współpracy z gestapo czy prób otrucia Stalina. Widok niedawnych bohaterów wojennych, jak gen. August Emil Fieldorf „Nil” czy rtm. Witold Pilecki, stojących przed sądem jako „płatni agenci imperializmu”, miał złamać kręgosłup moralny narodu.
Jeśli proces był teatrem, to więzienia polityczne były jego mrocznym zapleczem. Miejsca takie jak warszawskie więzienie na Rakowieckiej, zamek w Lublinie czy osławiona Łubianka, stały się symbolami kaźni milionów ludzi.
Więzień polityczny w systemie komunistycznym był traktowany gorzej niż pospolity przestępca. Był „wrogiem ludu”, istotą wyjętą spod prawa. Metody śledcze – konwejer (wielodniowe przesłuchania bez snu), karcer wodny, bicie gumą, wyrywanie paznokci czy sadzanie na nodze od odwróconego stołka – miały na celu nie tylko wydobycie zeznań, ale całkowitą depersonalizację człowieka.
Polska ziemia usiana jest takimi „miejscami przeklętymi”. To tam, w ubeckich piwnicach, mordowano kwiat polskiej inteligencji i niezłomnych obrońców suwerenności. Często ich ciała wrzucano do bezimiennych dołów śmierci, tak jak na warszawskiej „Łączce”, by pamięć o nich zginęła na zawsze.
1. Major Frydman Katował mnie w godzinach nocnych rozebranego do naga do utraty przytomności, a potem przy pomocy innych oficerów [..] lano mnie wodą, kopano i bito mnie na podłodze a nad ranem skrwiawionego i nieprzytomnego wrzucano mnie do ciemnej celi w której na podłodze było błoto oraz kał [..] przy współudziale majora Frydmana powybijano mi zęby oraz porozbijano mi twarz. Zmarnowano mi słuch. Na porządku dziennym bylo kopanie w brzuch [..]
2. Kapitan Urbaniak Bil mnie gumową pałką do utraty przytomności, a gdy leżalem na podłodze lal mnie zimną wodą, kopał i deptal butami. Deptał krawędzią obcasa po stopach, zrywając paznokcie u nóg, oraz rozbijając gojące się paznokcie.
3. Porucznik Bajraszewski Bil mnie pałką gumową po stopach i w pięty, gdy traciłem przytomność wypalał mi dziury na nogach palącym się papierosem, powtarzal to kilkakrotnie [.]
4. Porucznik Kulak Rozbił mi kość nosową i porozbijał twarz. Systematycznie kopał mnie w brzuch co było powodem pekniecia przepony brzuszenej.[...] Bił mnie rozebranego do naga w godzinach nocnych do utraty przytomności, poczem wrzucano mnie do błotnej ciemnicy [...]
5. Porucznik Lis Jemu zawdzięczam odbicie nerek przez bicie naszelnikiem końskim. Poprzecinał mi skórę na plecach przez bicie bykowcem (..], bił mnie również bykowcem po gołych rękach.
Przesłuchiwany o metodach śledczych
Dziś, gdy niektórzy próbują wybielać historię PRL czy Związku Sowieckiego, mówiąc o „bezpieczeństwie socjalnym” czy „odbudowie kraju”, musimy przypominać o cenie, jaką zapłacono za ten system. Każda cegła „nowego ładu” była kładziona na fundamencie z ludzkiego cierpienia, wymuszonych zeznań i strzałów w tył głowy.
Procesy pokazowe i więzienia polityczne nie były „błędami i wypaczeniami”. Były istotą komunizmu. Systemu, który nie potrafiąc wygrać na argumenty, musiał uwięzić i zabić każdego, kto śmiał myśleć samodzielnie.
Naszym obowiązkiem wobec ofiar jest nie tylko pamięć, ale i czujność. Bo nienawiść do wolności, która zbudowała te więzienia, wciąż potrafi przybierać nowe, kuszące formy.
Redakcja Antykomunistyczny.pl
