Dokładnie 14 marca 1964 roku Antoni Słonimski wszedł do kancelarii Prezydium Rady Ministrów i złożył krótki, dwuzdaniowy list skierowany do premiera Józefa Cyrankiewicza. Podpisało go 34 wybitnych przedstawicieli polskiej kultury i nauki. Ten skromny gest – zaledwie 64 słowa – stał się jednym z najważniejszych aktów oporu intelektualnego w okresie rządów Władysława Gomułki i zapoczątkował długą tradycję „listów protestacyjnych” w PRL.
Początek lat 60. przyniósł wyraźne zaostrzenie polityki kulturalnej. Po „odwilży” 1956 roku władza stopniowo odzyskiwała kontrolę nad słowem drukowanym. W 1963 roku zlikwidowano tygodnik „Przegląd Kulturalny”, ograniczono drastycznie przydziały papieru na książki i czasopisma, a Główny Urząd Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk (GUKPPiW) zaostrzył cenzurę do poziomu nie spotykanego od czasów stalinowskich.
W środowisku literackim narastało poczucie duszenia się. Cenzura wycinała nie tylko politycznie niewygodne fragmenty, ale też uniemożliwiała publikację wielu utworów. Pisarzom i naukowcom brakowało elementarnych warunków do pracy – papieru po prostu nie było.
W styczniu 1964 roku na zebraniu warszawskiego oddziału Związku Literatów Polskich (przewodniczącym był wówczas Jarosław Iwaszkiewicz) padły głosy protestu przeciwko cenzurze. Kilka tygodni później, w kawiarni PIW-u na Foksal, Antoni Słonimski i Jan Józef Lipski (animator Klubu Krzywego Koła) dopracowali ostateczną wersję apelu.
List był wyjątkowo lakoniczny:
Do Prezesa Rady Ministrów Józefa Cyrankiewicza
Ograniczenia przydziału papieru na druk książek i czasopism oraz zaostrzenie cenzury prasowej stwarza sytuację zagrażającą rozwojowi kultury narodowej. Niżej podpisani, uznając istnienie opinii publicznej, prawa do krytyki, swobodnej dyskusji i rzetelnej informacji za konieczny element postępu, powodowani troską obywatelską, domagają się zmiany polskiej polityki kulturalnej w duchu praw zagwarantowanych przez konstytucję państwa polskiego i zgodnych z dobrem narodu.
Podpisy złożyli m.in.:
Lista była imponująca – łączyła lewicowych marksistów, katolickich intelektualistów, przedwojennych konserwatystów i apolitycznych profesorów.
Władza zareagowała błyskawicznie i nerwowo:
List 34 nie przyniósł natychmiastowych zmian w polityce kulturalnej – cenzura pozostała, papieru nadal brakowało. Ale wydarzenie miało znaczenie fundamentalne:
Dziś, po ponad sześćdziesięciu latach, List 34 przypomina, że wolność słowa nigdy nie jest dana raz na zawsze – trzeba o nią stale walczyć, nawet jeśli zaczyna się od dwóch zdań i 34 podpisów.
(antykomunistyczni.pl)
